poniedziałek, 8 marca 2010


Dziwna pogoda.

niedziela, 7 marca 2010


Jego pierwsze cięcie włosów. His first hair cut.

sobota, 6 marca 2010

zderzenie


Rolf Kießling, „Werksidlung Piesteritz‟. Reprodukcja z FOTO GRAFIE 3, 03.1983r.
VEB Fotokinoverlag • 31731
©Rolf Kießling

Dzisiaj odkopałem bardzo stare, jeszcze NRD'owskie gazety o fotografii, które - choć nie pamiętam jak - stały się dawno moją własnością. W jednej z nich na stronie 92 (numeracja stron była kolejna dla roczników) znalazłem opracowanie przygotowane przez Petera Pachnicke - Diplomaten 1982. Wszystko jasne. Pierwsza fotografia była wycięta nożyczkami jeszcze nie przeze mnie. Jej autorem był (jest) Grzegorz Fudala (nie znalazłem w sieci), z drugiej strony była (ale nie o nią chodziło, bo została uszkodzona) fotografia Petera Oehlmanna, którego udało mi się odszukać w sieci: link. Warto zobaczyć.

Moją uwagę zwróciła właśnie powyżej reprodukowna. Z różnych powodów. Jednym z nich jest to, że podoba mi się samo miejsce, typowo Niemieckie, jakich masa choćby na Sępolnie, Tarnogaju czy innych dzielnicach Wrocławia lub w moich ulubionych miejscach w Dreźnie. Do tego warto dodać, że gdy rodziła się ta fotografia, w Polsce rozwijał się nurt Fotografii Elementarnej, w którą zamieszani byli Andrzej Lech, Bogdan Konopka czy Wojtek Zawadzki. Jednak tutaj ona jest po prostu rejestracja, beż nadbudowy estetyki spowodowanej ramkami, ciemniowym Zen. Jest fotografią tak bardzo, że aż boli.

Kopanie w przeglądarce za podpisanym niewiele dało, z pomocą przyszły mapy. Fotografia jest zatytułowana "Osada fabryczna Piesteritz". Miasto dało się znaleźć, jakieś 190 km na północny zachód od Drezna, niedaleko Dessau. Poszukałem na zdjęciu nazwy ulicy, ale nie ma ani śladu. Jest za to charakterystyczny układ ulic, widać, że budynek na końcu placu zachodzi (w lewo) za pozostałe, więc może tam być ulica, której nie widać na fotografii. Udało się. Efekt poniżej.



Ulica Krummerweg, reprodukcja własna z www.mapy.google.pl.

Widać te same co ćwierć wieku wcześniej trawniki, charakterystyczne dachy i cały układ. Teraz wiem, że autor skierował kamerę na południe. Muszę tam pojechać. To niedaleko. Właśnie montuję maila do wspomnianego wyżej odnalezionego w sieci człowieka, który może znać pana Rolf'a.

czwartek, 4 marca 2010



O zdrowiu i niezdrowiu.

wtorek, 2 marca 2010

jak się choruje i pracuje to nie ma czasu na zdobywanie nowego materiału zdjęciowego


Plusem choroby jest to, że nie tracę czasu na podróżowanie do miejsca zlecenia. Mogę ten czas poświęcić na prace domowe. Tak sądziłem do dzisiaj. Dzisiaj się wysypało tyle rzeczy, że od 8.00 rano z małymi przerwami siedziałem do mniej więcej teraz. Mam oczy jak pięść złoty.

A fota z Drezna znowu. Znowu z 2005 roku.

poniedziałek, 1 marca 2010


Niemiec na tle zabytku czy Polak na tle dobrych aut?
Inna zabytkowa fotografia z jednego z pobytów w Dreźnie.

niedziela, 28 lutego 2010

bardzo bym chciał


Bardzo bym chciał być już zdrowy. Bardzo bym chciał, żeby już było ciepło i żebym był zdrowy, żeby tym ciepłem się cieszyć. Bardzo chciałbym zdrowy w ciepły dzień pochodzić bez celu po Dreźnie.

Najbardziej chciałbym, żeby znowu był 2005 rok. Albo nawet 2003.

sobota, 27 lutego 2010


Patrzy prosto na mnie.

środa, 24 lutego 2010


bywa i tak czasem.

wtorek, 23 lutego 2010

bezduszność - marzenie astmatyka


W zasadzie ciągle słyszę teorie o braku czynnika przypadku w fotografii takiej, jak teraz. Powyżej dowód na obalenie takowej teorii. Jeden fragment negatywu, dwie identyczne klatki, skanowana jedna po drugiej na jednym skanerze. Obie różne od siebie. Żadna poprawna.


Są takie postacie, na które można trafić choćby w tramwaju, na których widok tłum zaczyna zachowywać się dziwnie.
Na widok kominiarza tłum szuka guzików i rozgląda się za szyby w poszukiwaniu łysego w okularach.
Na mój widok zaczynają szukać biletów, bo mam bilet aglomeracyjny i nie muszę używać kasownika, a to budzi pewne podejrzenia.

poniedziałek, 22 lutego 2010


Kiedyś jak nie chciało się mieć w poniedziałek kartkówki, to przychodziło się do nauczyciela z kawą i pączkami. Nawet jak była kartkówka, to oceny były przychylniejsze. Teraz jak uczniowie nie chcą sprawdzianów, to pojawia się Straż, Policja, Pogotowie Gazowe, Patrol Saperski i Pogotowie Ratunkowe. Dziwne czasy.

Dzisiaj mój teść opowiedział mi, że rano jakiś człowiek tak się wywrócił na lodzie, że leżał nieprzytomny, a jak podeszli do niego ludzie i wobec protestów teścia podnieśli go z tafli lodu (protestował, bo człowiek mógł mieć uszkodzony kręgosłup albo podstawę czaszki) zaczął gadać jakiś głupoty i był dość zdezorientowany. Po 20 minutach wyszedłem z domu na autobus i sam wyrżnąłem głową o taflę lodu. Teraz źle widzę na lewe oko, boli mnie kolano, łokieć i głowa.

Ale wiem, gdzie jestem.

Chyba.

niedziela, 21 lutego 2010


Byłem z Żoną w kinie na Avatarze. Jakby nie był ten film oceniany przez krytykę i warstwę inteligencką, na mnie zrobił piorunujące wrażenie. Tak jak Dystrykt 9 był dla mnie lekkim zawodem, tak Avatar - wbrew oczekiwaniom - był nie lada niespodzianką. Złego słowa nie powiem. Oczy bolą od okularów tylko.

W domu szukając swoich kapci i sprzątając łazienkę po kąpieli Synka ułożył mi się taki widok. Synka butki są już w użyciu, cena została, bo na cenówkach klej jest silniejszy niż moje palce.

Wszystko potrafi wzruszyć. I film za pół miliarda dolarów, i butki za 24.90

sobota, 20 lutego 2010


Byłem dzisiaj nakarmić kaczki koło domu. Pierwsza leniwa sobota od dawna.

czwartek, 18 lutego 2010


Na Poczcie możesz kupić kosmetyki za 8 zł każdy - zapachowe, przeciw zmarszczkom, nawilżające i inne. Na na Poczcie możesz kupić znicze poza sezonem, pościel, poszewki, ręczniki, serwetki, obrusy, kolorowanki i książki dźwiękowe. Rzeczy z tworzyw sztucznych, zabawki, zapałki, opłatek i święty obrazek.

Poczta okienek ma osiem. W czterech siedzą panie. W jednym pani krzyczy na listonosza, w drugim pani liczy spinacze, w trzecim kolejka ludzi z avizo po listy, których listonosz jeszcze nie przyniósł i ludzie z paczkami do wysyłki. W do czwartego okienka stoję ja. Przede mną dwie osoby. Czekałem 23 minuty w celu zakupienia znaczka za 1 zł 55 gr.


Mglisty poranek przy domu.

środa, 17 lutego 2010


Takie popołudnie i wieczór. Trochę Wrocław, trochę Oława.

wtorek, 16 lutego 2010

siedem lat temu



siedem lat temu ja i Marcin Podgórny w myśl przedmiotu prowadzonego przez Witolda Liszkowskiego odmieniliśmy obraz drzwi. Tych drzwi. Ale niestety nie tabliczki na drzwiach.

poniedziałek, 15 lutego 2010

niedziela, 14 lutego 2010

lepsze góry niż doliny i doły.


człowiek z aparatem i pies z wilkiem
man with camera and dog with wofl

Kto

Wojtek Sienkiewicz - fotograf, grafik. Absolwent WSF AFA (Wrocław), 2005 rok. Student Instytutu Twórczej Fotografii w Opawie (Czechy). Wykładowca (kwadrat.edu.pl), redaktor magazynu www.5klatek.pl. Lubi to, co robi William Eggleston, Filip Zawada, Roger Ballen, Philip-Lorca diCorcia, Gregory Crewdson, Alec Soth, Dash Snow (ale już nie), Irving Penn, Nan Goldin, Richard Avedon, Paweł Olejniczak, Jeff Wall, Andy Goldsworthy, Paweł Syposz, Sandy Skoglund, Erwin Olaf, Duane Michals, Andrzej Kramarz, Mark Jenkins i Martin Gorczakowski, Iva Bittova, Cranes, Giagometti, COIL, Talk Talk, Peter Gabriel, Jim Jarmush. I pewnie jeszcze kilku innych.

Ten blog to po prostu notes. Nie ma tu moich cykli, ani nawet ich fragmentów. Może wycinki. Czasem lub przypadkiem.

Kontakt: wojteksienkiewicz(at)gmail.com

pierwszy blog